wtorek, 15 września 2015

An old map




Skończyłam jakiś czas temu poszewkę, którą szyłam od.. sama nie wiem kiedy. Długo w każdym razie mi zeszło, a licząc od pojawienia się pomysłu do końca realizacji, to nawet lepiej nie wspominać.

piątek, 4 września 2015

poniedziałek, 27 lipca 2015

Who let the dogs out?






































Lubię sobie czasami coś wymyślić. Wymyśliłam sobie batiki, zaczęłam więc szukać odpowiednich akcesoriów, tak też trafiłam do sklepu plastycznego... w którym koniec końców kupiłam trochę farb i akcesoriów do malowania na tkaninie.

poniedziałek, 6 lipca 2015

Skinny jeans

Są w szafie rzeczy, których nie noszę już jakiś czas, a jeśli nawet je zakładam, to z przymusu, a nie z przyjemnością. Mam parę par jeansów, ale chodzę w nich niezmiernie rzadko. Podobają mi się jednak "skinny jeans", więc postanowiłam moje "ulepszyć" zamiast kupować nową parę, w której i tak zbyt często nie będę chodzić.

Jak zwęzić nogawki w jeansach/spodniach?
Moje wymagały stosunkowo małej poprawki, więc postanowiłam zwęzić je jedną krawędzią. Niestety ta sztuczka nie zda egzaminu przy spodniach bardzo rozszerzanych.
Do dzieła zatem!

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Marilyn and Audrey

Na początku mojej kariery szyciowej ujrzałam ogłoszenie o kursie szyciowym z malowaniem na tkaninach. Napaliłam się na niego i zachęcona zniżką zapisałam się niemal natychmiast. Kursik był całkiem spoko, torby na zakupy, którą wtedy uszyłam, używam do dziś. No ale nie o tym chciałam... w każdym razie malowanie na tkaninach okazało się być proste jak świński ogon. Zamiast kursu, polecam poeksperymentować każdemu w domu.

MALOWANIE NA TKANINACH

Czego trzeba?
- farb (oczywiście..) - teraz napiszę coś odkrywczego :D - akrylowych. Kupicie na allego lub każdym lepszym sklepie plastycznym, a może nawet w empiku. Podpowiem, że "farby do tkanin" to nic innego jak zwykłe farby akrylowe, tylko mocniej rozcieńczone i kosztują dwa razy więcej, niż te nie do tkanin, prawdopodobnie za napis "do tkanin".
Ja kupiłam w sklepie plastycznym takie:


















niedziela, 21 czerwca 2015

The flowery dress

Kiecki mi się zachciało, na lato. Oczami wyobraźni jestem już na plaży, na urlopie, tylko ubrać się nie ma w co ;) Tkanina już chyba ponad rok leżała w szafie i czekała na swoje.. Dopadłam ją, kieckę uszyłam. Wykrój... kombinowany mocno.






































środa, 10 czerwca 2015

In the direction of the beach

Zaczęło się od tego, że przyszło mi do głowy uporządkować tkaniny. Stooosy tkanin, cała szafa szmatek. Oczywiście znów zaczęłam snuć plany z serii "czego to ja sobie nie uszyję". Postanowiłam uszyć coś szybkiego, o czym już dawno myślałam. Torba na zakupy - "praktycznie będzie", pomyślałam. Wyciągnęłam zapasy płóciennych tkanin zakupionych dawno temu w Ikea oraz cienką bawełnianą pościelówkę na podszewkę, wykroiłam "na oko", zszyłam i... torba wyszła duża. Nawet bardzo. Mąż nie wierzy, że ktokolwiek tam będzie zakupy nosił. No, ale na plażę będzie jak znalazł :)






































piątek, 29 maja 2015

Spodenki














Dostałam całą stertę tkanin od mojej sąsiadki Kasi, które postanowiłam sukcesywnie wykorzystać, zamiast kupować nowe (choć to i tak robię, bo jak tu się oprzeć..?). Tak powstały krótkie spodenki, które wykończone są lamówkami. Lubię ładne wykończenia, więc środek też jest ładny. Całość zszyta jest szwem francuskim, zobaczcie sami.

środa, 27 maja 2015

Paper piecing
























Napaliłam się na patchwork. Ale te kwadraty jakieś takie "mało ambitne". Natknęłam się na metodę paper piecing i już wiedziałam, że "to jest TO!". Przeszukałam darmowe wzory, wybrałam i.. szyje się to bardzo fajnie :) I szybko. Polecam każdemu!

wtorek, 26 maja 2015

Disappointment

Nie wiem czy Wy też, ale ja w każdym następnym numerem Burdy mam ostatnio tak samo: około 20. dnia każdego miesiąca przypomina mi się, że "niedługo przyjdzie! :)". Cieszę się, czekam, sprawdzam codzinnie skrzynkę, napięcie rośnie. W końcu - znajduję! Wyciągam świżutki numer i już fantazjuję kiedy go sobie w spokoju obejrzę (no przecie trza z dzieciem na spacer iść - B. zabieram ze sobą licząc na "wolne" pięć minut przy pisakownicy - nigdy się nie zdarza, ale nadzieją zawsze jest. Potem gotowanie obiadu itd. aż do wieczora). W końcu...jest! Mam czas, zasiadam wygodnie na kanapie, biorę gazetkę, pełen relaks, żadnych szans na przerwanie czytania. Zaczynam przeglądać, szybko przerzucam pierwsze strony, bo nie chcę oglądać miniaturek tego, co mnie czeka. Ostatnio pierwsze uczucie to lekkie rozczarowanie, ale nadzieja, że dalej "coś się znajdzie". Potem znudzenie, aż docieram do "dużych rozmiarów" i już wiem, że nic ciekawego nie ma. Ale oglądam od początku "a może jednak COŚ się znajdzie?" - nie, nic się nie znajdzie. Najciekawszy moment obecnego numeru stanowi krzyżówka na końcu. Obiecuję sobie nie kupować następnej prenumeraty. Już "Anna - moda na szycie" jest ostatnio dużo ciekawsza, choć tamte wzory są zazwyczaj bardzo proste. A może właśnie dlatego?